|
Grzesznicy w Rękach Rozgniewanego Boga Jonatan Edwards (1703 – 1758) Kazanie zostało wygłoszone 8 lipca 1741 r. w zborze chrześcijańskim w
Enfield, Connecticut
Ich noga potknie się we
właściwym czasie
W wierszu tym pokazana jest groźba gniewu
Bożego mającego spaść na nieprawych, niewierzących
Izraelitów, którzy przecież byli widzialnym ludem Bożym i mieli do
dyspozycji środki łaski, ale pomimo wszystkich cudownych dzieł
dokonanych dla nich przez Boga, byli – jak pokazuje wiersz 28 – pozbawieni rady
i nie rozumieli tych cudów. Mając wszelakie dobra niebieskie wydali gorzki
i trujący owoc, jak podają dwa poprzednie wiersze. Wiersz, który
wybrałem dla niniejszego rozważania – "ich noga potknie
się we właściwym czasie", wydaje się
wskazywać na następujące cechy kary i zniszczenia, na które
narażeni byli ci nieprawi Izraelici:
1. To, że zawsze byli oni narażeni
na zgubę; tak jak ten, który stoi bądź kroczy po
śliskich drogach zawsze jest narażony na upadek. Wskazuje to na
sposób, w jaki nadejdzie ich zguba, co jest zobrazowane poprzez potknięcie
się. Tę samą myśl wyraża Psalm 73,18: "Zaprawdę postawiłeś ich na śliskim
miejscu, wrzucasz ich do przepaści".
2. To, że zawsze byli narażeni na
nagłą,
niespodziewaną zgubę. Ten, który kroczy po śliskim gruncie w
każdej chwili może upaść, nie może przewidzieć
czy za chwilę będzie stał czy też upadnie, a kiedy upada,
upada od razu, bez ostrzeżenia. Jest to również wyrażone w
Psalmie 73,18.19: "Zaprawdę, stawiasz ich
na śliskim gruncie, Strącasz ich w zagładę. Jakże
niszczeją, jakby w jednej chwili."
3. To, że narażeni są na
upadek z własnej winy, nie padają popychani ręką
kogoś innego – ten, który kroczy po śliskim gruncie może
upaść pod własnym ciężarem.
4. To, że jedynym
powodem
dla którego jeszcze nie upadli i nie padają teraz, jest to, że
nie nadszedł jeszcze wyznaczony przez Boga czas. Powiedziane jest, że
kiedy nadejdzie właściwy czas, bądź czas wyznaczony, ich
noga się potknie. Zostaną wtedy pozostawieni by upaść
jako ci, którzy są pochyleni pod własnym ciężarem. Bóg nie
będzie już dłużej ich podtrzymywał na tych
śliskich miejscach, lecz puści ich, a wtedy w jednej chwili
spadną ku zatraceniu. Ten, który stoi na śliskim, pochyłym
gruncie, na skraju czeluści, nie może się sam ostać,
gdy zdany jest tylko na siebie, natychmiast upada i ginie.
Na podstawie powyższych stwierdzeń
chcę przedstawić następujący wniosek: Nic innego nie
powstrzymuje ludzi nieprawych przed wiecznym piekłem, jak tylko Boże
upodobanie. Jako Boże upodobanie, mam na myśli upodobanie suwerenne,
Jego arbitralną wolę, która nie jest ograniczona żadnymi
zobowiązaniami czy przeszkodami, gdyż niczemu innemu jak tylko
ręce Bożej bezbożni zawdzięczają to, że jeszcze
nie zginęli. Prawdę tego spostrzeżenia można
zauważyć po analizie podanych niżej argumentów.
1. Bogu nie brakuje mocy by w dowolnej
chwili wrzucić bezbożnych do piekła. Kiedy powstaje Bóg, ludzkie
ręce na nic się nie przydadzą. Najsilniejsi
są bezsilni wobec Niego i nikt nie może niczego wyrwać z Jego
ręki. On nie tylko może wrzucić bezbożnych do piekła,
lecz On to także czyni bez najmniejszego oporu. Czasami ziemski
władca napotyka spore trudności z poddaniem sobie buntownika, który
znalazł środki na to by schronić się za fortyfikacjami i
umocnił się dzięki dużej liczbie swych naśladowców.
Lecz nie tak jest z Bogiem. Nie ma takiej twierdzy, która mogłaby
zapewnić jakąkolwiek ochronę przed mocą Bożą.
Mimo iż olbrzymie zastępy przeciwników Boga jednoczą się
ręka w rękę, łatwo zostaną zniszczeni. Są oni jak
wielka kupa plew, którą zmiecie wicher,
bądź niczym ogromne suche ściernisko, wobec
pochłaniających je płomieni. Łatwo jest nam
nadepnąć i zgnieść robaka, gdy widzimy jak pełza po
ziemi; tak samo łatwo jest nam przeciąć bądź
przepalić cienką nić na której coś
wisi. Bogu równie łatwo jest wtedy, kiedy będzie Mu się tak
podobało, wrzucić przeciwników do piekła. Kimże
jesteśmy, by myśleć, że możemy się
ostać przed Tym, przed Którego groźbą
drży ziemia i przed Którym pękają skały?
2. Ludzie zasługują na to,
by ich wrzucić do piekła; Boża sprawiedliwość nigdy
nie stoi tu na przeszkodzie, nie sprzeciwia się użyciu przez Boga
mocy, by ich zniszczyć w dowolnym czasie. Wręcz przeciwnie.
Sprawiedliwość głośno woła o wieczną karę za
ich grzechy. Boża sprawiedliwość tak mówi o drzewie, które
przynosi owoce Sodomy: "Zetnijcie je, po cóż jeszcze ziemię
zajmuje?" (Łuk. 13,7). Miecz sprawiedliwości Bożej
wciąż wisi nad ich głowami, i nic innego nie powstrzymuje go jak
tylko ręka suwerennego miłosierdzia i woli Bożej.
3. Oni już są potępieni
wyrokiem skazującym na piekło. Nie tylko sprawiedliwie
zasługują na wrzucenie do piekła, lecz wyrok prawa Bożego,
owego wiecznego i niezmiennego prawa sprawiedliwości, które Bóg
ustanowił między Sobą a ludzkością, stoi przeciwko
nim, tak że już są związani, by
pójść do piekła. Ten kto nie wierzy,
już jest osądzony (Jan 3,18). Tak więc
właściwym miejscem każdego nienawróconego
jest wieczne piekło. Należy on do niego, jak powiedziano:
Jesteście z niskości (Jan 8,23). Tam właśnie zmierza taki
człowiek i jest to miejsce, które wyznaczają mu
sprawiedliwość, Słowo Boże oraz wyrok Bożego
niezmiennego prawa.
4. Tacy są przedmiotem tego samego
gniewu
Bożego, który objawia się w wiecznych mękach piekielnych.
Powodem zaś, dla którego nie idą do piekła w tym momencie jest
nie to, że Bóg, w Którego mocy się znajdują, nie gniewa się
na nich tak mocno, jak na wiele innych nędznych stworzeń, które
są teraz dręczone w piekle, i które teraz odczuwają i
doświadczają na sobie srogość Jego gniewu. Bóg o wiele
bardziej gniewa się na wielu z tych, którzy teraz zamieszkują
ziemię, niewątpliwie także na wielu z tych, którzy są
dzisiaj na tym zgromadzeniu, a którzy być może są spokojni,
niż na wielu tych, którzy znajdują się teraz w wiecznych
płomieniach piekła. To, że nie wypuszcza ich ze Swej dłoni
i nie zabija ich nie dzieje się dlatego, że
Bóg nie myśli o ich nieprawości, i nie czuje się z tego powodu
obrażony. Bóg nie jest im podobny, chociaż oni tak sobie to
wyobrażają. Gniew Boży płonie przeciwko nim, ich zguba nie
drzemie; otchłań jest gotowa, ogień jest przygotowany, piec jest
już gorący, gotowy na ich przyjęcie; teraz świecą i
huczą płomienie. Błyszczący miecz jest naostrzony i wisi
nad nimi, pod nimi zaś wieczna czeluść otworzyła swą
gardziel.
5. Diabeł stoi w pogotowiu, by w
chwili w której pozwoli mu na to Bóg, dopaść ich i
pochwycić jako swą własność. Należą do niego
– ich dusze są w jego posiadaniu i pod jego panowaniem. Pismo
Święte przedstawia ich jako jego dobra (Łuk. 11,21). Demony
śledzą ich, zawsze stojąc po ich prawicy, czekając na nich
niczym głodne, chciwe łupu lwy, które patrzą na swą
ofiarę z nadzieją jej zdobycia, lecz teraz czekają
powstrzymywane. Kiedy Bóg cofa Swą dłoń, która je powstrzymuje,
w jednej chwili dopadają dusze swych nędzników.
Starodawny
wąż otwiera na nich swą paszczę, piekło otwiera
szeroko swe wrota na ich przyjęcie i gdyby Bóg na to pozwolił,
zostaliby natychmiast pochłonięci na swą zgubę.
6. W duszach bezbożnych ludzi
panują siły piekielne, które szybko rozpaliły
by się i zapłonęły ku piekłu gdyby nie powstrzymujące
działanie Boga. W naturze człowieka cielesnego położony
jest fundament wiecznych mąk piekielnych. To właśnie te
nieczyste siły, które nimi władają i mają nad nimi
pełną władzę, są żagwiami ognia piekielnego.
Siły te są aktywne i potężne, niesamowicie gwałtowne w
swej naturze, i gdyby nie powstrzymująca je ręka Boga, szybko
wybuchły by, rozpalając w nich w ten sam sposób te same
nieczystości, tę samą wrogość co
w sercach dusz potępionych, i zrodziły by w nich te same męki
jakie są udziałem potępionych. W Piśmie Świętym
dusze bezbożnych są przyrównane do wzburzonego morza (Iz. 57,20). Na
ten czas Bóg Swą potężną mocą powstrzymuje ich
nieprawość, tak jak powstrzymuje wściekłe fale wzburzonego
morza, mówiąc: Dotąd dojdziesz, nie dalej. Gdyby jednak Bóg
cofnął Swą powstrzymującą moc, wkrótce wszystko
poniosło by ono przed sobą. Grzech jest ruiną
i nieszczęściem duszy. Jest zgubny w swej naturze i gdyby Bóg
pozwolił na jego niczym niepowstrzymany rozwój, to nie byłoby
niczego, co by w tak doskonały sposób przyczyniło się do
nieszczęścia duszy jak grzech. Skażenie serca człowieka
jest w swej wściekłości niepohamowane i nieograniczone; a kiedy
bezbożni żyją na tym świecie, jest to niczym ogień
przygaszony Bożym działaniem i gdyby pozwolono mu się tlić
bez ograniczeń, rozpalił by sobą
porządek w naturze, i tak jak teraz serce jest rynsztokiem grzechu, tak i
grzech, gdyby nie był hamowany, natychmiast zamieniłby duszę w
rozpalony piec, bądź piec ognia i siarki.
7. Dla bezbożnych nie jest żadnym,
nawet chwilowym zabezpieczeniem to, że nie dostrzegają teraz
wokół siebie żadnych widzialnych środków zguby. Dla
człowieka naturalnego nie jest żadnym zabezpieczeniem to, że
cieszy się teraz zdrowiem, i że nie widzi obecnie żadnego
sposobu, przez jaki miał by zejść z tego świata, w wyniku,
powiedzmy jakiegoś wypadku; i że nie ma teraz żadnego
widzialnego niebezpieczeństwa w jego sytuacji. Doświadczenia
wszystkich wieków nieustannie pokazują, że człowiek jest na
skraju wieczności i że następny krok wprowadza go do innego świata.
Niezliczone i niewyobrażalne są niewidzialne i zaskakujące
sposoby i środki, przez jakie ludzie nagle schodzą z tego
świata. Ludzie nienawróceni kroczą nad
czeluścią piekła po spróchniałym moście, w którym
są niezliczone, niewidoczne miejsca tak słabe, że nie
wytrzymają ciężaru kroczących po nich ludzi. Strzały
śmierci lecą niewidzialne w samo południe i nawet najbystrzejsze
oko nie może ich dostrzec. Bóg ma tak wiele różnych i niezgłębionych
sposobów zabrania nieprawych z tego świata i wysłania ich na wieki do
piekła, że nic nie wskazuje na to, iż aby zniszczyć
człowieka bezbożnego w dowolnej chwili Bóg musiałby dokonać
jakiegoś cudu czy zacząć działać w niezwykły
sposób. Wszystkie środki przez które grzesznicy
schodzą z tego świata są w rękach Boga i przez to są
tak uniwersalne, i absolutnie poddane Jego mocy i postanowieniom, że to,
iż grzesznicy w każdej chwili mogą pójść do
piekła ognistego zależy od woli Bożej tak samo, jak
wykorzystanie bądź niewykorzystanie przez Boga tych środków.
8. Pieczołowitość i troska
naturalnego człowieka by zachować swe życie, bądź
troska o zachowanie innych, nie zabezpiecza ich ani przez moment. Także o
tym wydaje świadectwo Boża opatrzność oraz powszechne doświadczenie.
Istnieje wyraźny dowód na to, że mądrość człowieka
nie jest żadnym zabezpieczeniem przed śmiercią. Gdyby było
inaczej, widzielibyśmy różnice pomiędzy mądrymi i
roztropnymi tego świata, a pozostałymi ludźmi, w przypadkach
wczesnej i niespodziewanej śmierci. Lecz jak to jest naprawdę? Jak
umiera mędrzec? Tak samo jak głupiec (Kaz.
2,16).
9. Cały wysiłek i plany
bezbożnych
podejmowane w celu uniknięcia piekła, pomimo iż odrzucają
oni Chrystusa i przez to pozostają bezbożnymi, ani na chwilę nie
zabezpieczają ich przed wiecznym piekłem. Prawie każdy naturalny
człowiek, który słyszy o piekle, schlebia sobie, że go to nie
spotka, polega na sobie, iż jest bezpieczny; chlubi się tym, czego
dokonał, tym co robi, bądź co zamierza
uczynić. Każdy układa w swym umyśle plany jak
uniknąć wiecznego potępienia i schlebia sobie, że dobrze
się przed nim zabezpiecza, i że jego kalkulacje nie zawiodą.
Oczywiście słyszą, że niewielu będzie zbawionych, i
że większa część ludzi którzy
przedtem umarli poszła do piekła, lecz każdy wyobraża
sobie, że sobie ułoży sprawy lepiej niż inni i uniknie
przez to wiecznego potępienia. "Nie mam zamiaru iść do
miejsca kaźni" – mówią sobie. Mają zamiar skutecznie
zatroszczyć się i zarządzić sprawami tak, aby nie
upaść.
Na próżno jednak głupie dzieci
oszukują samych siebie w swych kalkulacjach, dufni w swą
siłę i mądrość pokładaną w czymś
podobnym do cienia. Większa część tych, którzy żyli
mając te same środki łaski, a teraz już umarli,
niewątpliwie poszła do piekła; nie dlatego,
że nie byli tak mądrzy jak ci, którzy jeszcze żyją, i nie
dlatego, że nie układali sobie spraw tak dobrze, by zabezpieczyć
się przed piekłem. Gdybyśmy mogli porozmawiać z nimi, i
spytać ich, jednego po drugim, czy kiedy za życia słyszeli o
piekle, spodziewali się że ono ich spotka,
to niewątpliwie usłyszelibyśmy odpowiedź przeczącą:
"Nie, nigdy nie miałem zamiaru znaleźć się tu.
Planowałem inaczej w swojej głowie, myślałem, że
dobrze mi się ułoży. Myślałem, że mam dobry plan.
Miałem zamiar skutecznie się o to zatroszczyć, lecz to
przyszło na mnie nieoczekiwanie, nie spodziewałem się tego
wtedy, a to nadeszło jak złodziej. Śmierć mnie
przechytrzyła – gniew Boży szybko mnie dosięgnął.
O, moja przeklęta głupota! Schlebiałem sobie, i zadowalałem
się próżnymi marzeniami o tym, co będę później
robił, a kiedy mówiłem: pokój i bezpieczeństwo, wtedy
nadeszła na mnie nagła zguba".
10. Bóg nie nałożył na Siebie
jakiegokolwiek zobowiązania, nie związał Się
żadną obietnicą by zachować jakiegokolwiek cielesnego
człowieka przed piekłem, nawet przez chwilę. Bóg z
całą pewnością nie dał żadnej innej obietnicy czy
to życia wiecznego, wybawienia bądź zachowania przed
wieczną zgubą poza tym, co jest zawarte w przymierzu łaski –
obietnicami danymi w Chrystusie, w którym wszystkie obietnice są tak i
amen. Na pewno jednak żadne obietnice przymierza łaski nie
interesują tych, którzy nie są dziedzicami przymierza, którzy nie
wierzą w żadne obietnice i nie są zainteresowani
Pośrednikiem przymierza.
Dlatego też, bez względu na to, czy
ktoś w swej wyobraźni zwodzi się rzekomymi obietnicami danymi
ludziom cielesnym, którzy usilnie i szczerze poszukują i
kołatają, jest jasne i oczywiste, że bez względu na
wszystkie wysiłki religijne podejmowane przez naturalnego człowieka,
bez względu na modlitwy jakie wypowiada, o ile
nie zawierzy Chrystusowi, Bóg nie ma względem niego żadnego
zobowiązania, by choć przez moment zachować go przed
wieczną zgubą.
Tak to jest, że Bóg trzyma ludzi
cielesnych w Swej dłoni nad czeluścią piekielną.
Zasłużyli na ogień piekielny i są już nań
skazani; Bóg zaś jest strasznie rozgniewany, Jego gniew na nich jest tak
samo wielki jak gniew wobec tych, którzy już cierpią męki Jego
straszliwego gniewu w piekle i nie uczynili w najmniejszym stopniu niczego, aby
uśmierzyć bądź odwrócić ten gniew. Bóg nie jest w
najmniejszym stopniu związany jakąkolwiek obietnicą by
podtrzymywać ich chociaż przez chwilę.
Diabeł czeka na nich. Piekło rozwiera na nich swą paszczę.
Płomienie gromadzą się i błyskają wokół nich, i z
pewnością dosięgłyby ich i pochłonęły. Ogień
powstrzymywany w ich sercach próbuje wybuchnąć płomieniem. Oni
zaś nie są zainteresowani Pośrednikiem. Nie mają
żadnych dostępnych środków, które mogłyby ich
zabezpieczyć. Krótko mówiąc, nie mają żadnej ucieczki,
niczego, czego mogliby się uchwycić. Jedynie arbitralna wola Boga
ciągle jeszcze zachowuje ich w każdej chwili, oraz niczym
nie związana cierpliwość rozdrażnionego
Boga.
Zastosowanie
Ten straszny temat może być
wykorzystany dla obudzenia osób nienawróconych w tym
zgromadzeniu. To co usłyszeliście, jest
udziałem każdego z was, kto nie jest w Chrystusie. Ten świat
nędzy, ten udział w ogniu siarki stoją przed tobą otworem.
Istnieje straszliwa czeluść płomieni gniewu Bożego;
piekło jest szeroko otwarte; ty zaś nie masz na
czym stanąć, ani czego uchwycić się. Pomiędzy
tobą a piekłem nie ma niczego oprócz powietrza; podtrzymuje cię
jedynie moc i upodobanie Boga.
Prawdopodobnie nie zwracasz na to uwagi;
stwierdzasz, że nie jesteś w piekle, lecz nie widzisz w tym ręki
Boga. Spójrz jednak na inne rzeczy, takie jak dobry stan zdrowia, swą
dbałość o własne życie, oraz środki
jakie wykorzystujesz, aby żyć w zdrowiu. Jednak te rzeczy
są niczym. Gdyby Bóg odsunął Swą rękę, rzeczy te
nic by ci nie pomogły i nie zabezpieczyły by
cię przed upadkiem tak samo, jak powietrze nie podtrzymuje osoby w nim
zawieszonej.
Twoja nieprawość sprawia, że
jesteś ciężki jak ołów, i ciągnie cię w dół
z powodu wielkiego ciężaru do piekła; a gdyby Bóg cię
puścił, natychmiast wpadłbyś i szybko
pogrążył się w bezdennej czeluści, a twoje zdrowie i
starania i przezorność, najlepszy żal za grzechy, oraz cała
twa sprawiedliwość, nie mogą cię podtrzymać przed
upadkiem w ogień piekielny, tak samo jak pajęczyna nie może
powstrzymać spadającej skały.
Gdyby nie suwerenne upodobanie Boże,
ziemia nie nosiłaby ciebie ani przez chwilę, gdyż jesteś
dla niej brzemieniem. Stworzenie jęczy z powodu ciebie, gdyż
stworzenie jest poddane w niewolę z powodu twego skażenia – nie z
własnej woli. Słońce niechętnie świeci nad tobą,
by dać ci światło, abyś służył grzechowi i
szatanowi. Ziemia niechętnie wydaje swój plon, aby zaspokoić twe
pożądliwości, i jest zmuszona być sceną twej
nieprawości, którą na niej popełniasz. Powietrze służy
ci niechętnie, by zapewnić ci oddychanie dla podtrzymywania
płomienia życia w twoim ciele, podczas gdy ty trwonisz życie na
służbę przeciwnikom Boga. To, co stworzył Bóg jest dobre –
zostało stworzone dla ludzi, na służbę Bogu i
niechętnie służy do czegoś innego, jęcząc
gdy jest niewłaściwie używane, używane do celów tak
jawnie sprzecznych ze swą naturą i celem. Świat wyplułby
cię, gdyby nie suwerenna ręka Tego, który poddał go w nadziei.
Czarne chmury Bożego gniewu wiszą bezpośrednio nad waszymi
głowami, wypełnione straszliwą burzą i błyskawicami; a
gdyby nie powstrzymująca ręka Boga,
natychmiast zerwałyby się one nad tobą. Suwerenne upodobanie
Boga powstrzymuje na ten czas silny wiatr, który w przeciwnym wypadku
zerwałby się z wściekłością, a zguba twa
nadeszłaby niczym huragan. Byłbyś wtedy niczym plewy na letnim
klepisku.
Gniew Boży jest jak ogromna ilość
wody spiętrzonej tamą, która podnosi się coraz wyżej i
wyżej, aż wreszcie znajdzie ujście. Im dłużej
powstrzymuje się bieg rzeki, tym gwałtowniej i potężniej
biegnie po przerwaniu zapory. Prawdą jest, że sąd z powodu twych
złych czynów nie został do tej pory wykonany, potoki pomsty
Bożej zostały powstrzymane, lecz twa wina nieustannie się
powiększa i z każdym dniem zaskarbiasz sobie coraz więcej
gniewu. Wody nieustannie się podnoszą, stają się coraz potężniejsze
i nic prócz Bożego upodobania nie powstrzymuje tych wód, które w innym
wypadku nie chciałyby być powstrzymywane, i mocno naciskają, by
zerwać się. Gdyby Bóg zdjął Swą rękę ze
śluzy, natychmiast otworzyła by się i
wściekłe wody srogości i gniewu Bożego zerwały by
się z niewyobrażalną gwałtownością, i
dosięgły by ciebie z wszechmocną siłą. Nawet gdyby twa
siła była dziesięć tysięcy razy większa niż
siła najpotężniejszych demonów piekielnych, na nic by się
nie zdała i nie mógł byś
znieść tego naporu.
Łuk gniewu Bożego jest
przygotowany, strzała jest gotowa, przyłożona do cięciwy, a
sprawiedliwość kieruje strzałę w twoją stronę.
Napina łuk, i nic innego jak tylko upodobanie Boga, rozgniewanego Boga –
bez żadnej obietnicy czy zobowiązania – powstrzymuje
strzałę w każdej chwili, aby nie skąpać jej w twojej
krwi. W ten sposób wy wszyscy, którzy nigdy nie przeszliście wielkiej
przemiany serca potężną mocą Ducha Bożego
działającego w waszych duszach; wy wszyscy, którzy nigdy nie
narodziliście się na nowo, którzy nie jesteście nowymi
stworzeniami, powstałymi z umarłych – umarłych w grzechach do
nowego życia, którzy wcześniej nie doświadczyliście
światła ani życia, jesteście w rękach rozgniewanego
Boga. Bez względu na to, jak poprawicie swe życie i w jak wielu
dziedzinach, oraz bez względu na uczucia religijne, jakie żywicie,
oraz formę religijności, jaką kultywujecie w swych rodzinach,
pokojach i przed ludźmi – nic innego jak tylko upodobanie Boże chroni
cię przed natychmiastowym pochłonięciem na wieczną zgubę.
Bez względu na to, jak bardzo opierasz się prawdzie, którą teraz
słyszysz, stopniowo będziesz o niej przekonywany aż do
końca. Popatrz na tych, którzy odeszli będąc w podobnych
okolicznościach w jakich ty się teraz znajdujesz.
Zrozum, że tak było, gdyż w przypadku większości z
nich ich zguba nadeszła nagle, kiedy niczego się nie spodziewali i
kiedy mówili: "Pokój i bezpieczeństwo", teraz widzą,
że te rzeczy, od których uzależniali swój pokój i
bezpieczeństwo, nie były niczym innym jak tylko ulotnym powietrzem i pustym
cieniem.
Bóg, który cię trzyma nad czeluścią
piekła, tak jak trzyma się pająka bądź jakiegoś
obrzydliwego insekta nad ogniem, brzydzi się tobą, i Jest strasznie
rozgniewany. Jego gniew wobec ciebie płonie jak ogień. Patrzy na
ciebie jak na tego, który nie zasługuje na nic innego, jak tylko na wrzucenie
do ognia; On ma zbyt czyste oczy by znieść twój widok, jesteś
dziesięć tysięcy razy bardziej obrzydliwy w Jego oczach,
niż najbardziej znienawidzony jadowity wąż w twoich.
Obraziłeś Go nieskończenie bardziej niż zatwardziały
buntownik swego księcia. A jednak nic innego jak tylko Jego ręka
podtrzymuje cię cały czas przed wpadnięciem w ogień. Tego,
że nie poszedłeś do piekła zeszłej nocy, nie
należy przypisywać niczemu innemu jak tylko temu, że pozwolono
ci obudzić się ponownie na tym świecie, po tym jak
zamknąłeś oczy do snu. I nie ma żadnego innego powodu, dla
którego nie wpadłeś jeszcze do piekła odkąd
powstałeś dzisiaj rano, jak tylko ten, że to Boża ręka
cię podtrzymuje. Nie ma żadnego innego powodu, dla którego nie
zostałeś wrzucony do piekła odkąd usiadłeś tutaj,
w miejscu gdzie jest głoszone Słowo Boże, prowokując Jego
czyste oczy przez swe grzeszne, nieprawe oddawanie Mu czci. Tak! Nie istnieje
nic innego, czym można by wyjaśnić to, że w tej chwili nie
zostałeś wrzucony do piekła.
O grzeszniku! Rozważ straszliwe
niebezpieczeństwo, w jakim się znajdujesz: jest to wielki piec
gniewu, szeroka i bezdenna czeluść, pełna ognia gniewu, nad
którą trzyma cię ręka tego Boga, którego gniew jest skierowany
przeciwko tobie w takim samym stopniu, jak wobec wielu z tych, którzy
potępieni są w piekle. Wisisz na cienkiej nici, zaś
płomienie Bożego gniewu płoną wokół niej, mogąc
ją w każdej chwili zająć i przepalić, ty zaś nie
jesteś zainteresowany tym, by mieć Pośrednika, czy czegokolwiek,
czego mógłbyś się uchwycić by się uratować.
Nic aby odwrócić płomienie gniewu, nic swojego,
niczego co zrobiłeś, ani co możesz zrobić, aby
nakłonić Boga by cię choć przez chwilę
Oszczędził.
Dlatego też, rozważ dokładniej
następujące rzeczy:
1. Czyj to jest gniew? Jest to gniew Nieskończonego Boga. Gdyby to
był tylko gniew człowieka, nawet gdyby ten człowiek był
najpotężniejszym księciem, nie trzeba byłoby za bardzo
zwracać na to uwagi. Ludzie bardzo boją się gniewu królów,
szczególnie władców absolutnych, którzy mają mienie i życie
swych poddanych całkowicie w swojej mocy, i mogą tym
rozporządzać wedle własnego uznania. "Gniew króla jest
jak ryk lwa; kto go rozgniewa, grzeszy przeciwko duszy swojej" (Prz.
20,2). Poddany, który bardzo rozgniewa swego księcia, będzie
cierpiał najgorsze tortury, jakie sztuka ludzka może
wymyślić, bądź jakie siła
człowieka może zadać. Lecz najwięksi ziemscy mocarze, w
swym największym majestacie i mocy, kiedy wzbudzają największe
przerażenie, są jedynie słabymi, pożałowania godnymi
robakami z prochu, w porównaniu z wszechmocnym Stwórcą i Królem nieba i
ziemi. Oni niewiele mogą zrobić, kiedy są najbardziej
rozgniewani, kiedy dają upust swej najsroższej
wściekłości. Wszyscy królowie ziemscy są przed Bogiem
niczym koniki polne; są oni niczym, a nawet mniej niż niczym. Zarówno
ich miłość jak i nienawiść są godne pogardy.
Gniew wielkiego Króla królów jest na tyle większy od ich gniewu, na ile
jest większy Jego majestat. Łuk. 12,4-5: "A ja wam powiadam: Moi
przyjaciele, nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem
nic już uczynić nie mogą. Ale powiem wam, kogo macie się
bać: Bójcie się Tego, który po tym, gdy zabije, ma moc wrzucić
do piekła, zaiste powiadam wam, tego się bójcie."
2. Zawziętość Jego gniewu, na
który jesteś narażony.
Często czytamy o płomiennym gniewie Boga, jak np. w Księdze
Izajasza 59,18: "Według ich uczynków
Odpłaci – swoim przeciwnikom zawziętością".
Również w Księdze Izajasza 66,15 "Bo
oto Pan przyjdzie w ogniu, a jego wozy jak huragan, aby dać upust swojemu
gniewowi i spełnić swoją groźbę w płomieniach
ognia"; a także w wielu innych miejscach. W Księdze
Objawienia 19,15 czytamy o "kadzi wina
zapalczywego gniewu Boga Wszechmogącego". Te słowa są w
najwyższym stopniu przerażające. Gdyby było powiedziane
jedynie o "gniewie Boga", słowa implikowałyby coś, co
jest niesłychanie straszne – ale jest napisane
"zawziętość i gniew Boga". Zawziętość
Boga! Srogość Jahweh! Och, jakie to musi
być straszne! Któż może wypowiedzieć bądź
pojąć, co niosą sobą takie wyrażenia! Ale to jest
również "zawziętość i gniew
Wszechmogącego
Boga". Jakby w tym, co zawziętość Jego gniewu powinna
dokonać, była ogromna manifestacja Jego wszechmocnej siły. Tak
jakby wszechmoc miała być jakby rozwścieczona i sprawowana, tak
jak ludzie zwykli są okazywać swą siłę w zawziętości
swojego gniewu. Och! Jakie wobec tego będą tego konsekwencje!
Cóż stanie się z biednymi robakami, które będą
musiały to cierpieć! Czyje ręce mogą być mocniejsze?
Czyje serce może to znieść? W jaką straszną,
niewymowną i niewyobrażalną głębię nędzy musi
się zanurzyć biedne stworzenie, które będzie temu poddane?!
Rozważcie to wy, którzyście tu
obecni i wciąż nieodrodzeni. To, że
Bóg wykona zawziętość Swego gniewu, oznacza, że wykona go
bez żadnego miłosierdzia. Kiedy Bóg zobaczy niewymowną
nędzę twojej sytuacji i twoje udręki, zupełnie
nieproporcjonalne do twej siły, i zobaczy jak skruszona jest twa biedna
dusza, jak bardzo jest jakby zatopiona w nieskończonej rozpaczy – to nie
okaże ci żadnego współczucia, nie umniejszy realizacji Swego
gniewu, ani w najmniejszym stopniu nie podniesie Swej ręki; nie
będzie żadnego umiarkowania ani zmiłowania.
Nie
powstrzyma też Bóg Swego wichru; nie będzie miał względu na
twe dobro, zupełnie też nie będzie Go obchodziło czy czasem
nie cierpisz zbyt wiele w jakimkolwiek innym sensie, jak tylko abyś nie
cierpiał ponad wymaganie Jego surowej sprawiedliwości. Nic nie
będzie ujęte, dlatego też będzie tak trudno to
znieść.
W księdze
Ezechiela
8,18 pisze: Dlatego i Ja postąpię
w gniewie: Ani nie oszczędzi ich moje oko ani nie zlituję się! A
gdy będą głośno wołać do moich uszu, nie
wysłucham ich. Teraz Bóg stoi gotowy, by się nad tobą
ulitować. Dzisiaj jest dzień zmiłowania. Teraz
możesz wołać z pewną obietnicą uzyskania
zmiłowania. Kiedy jednak dzień miłosierdzia minie, wasze najbardziej
rozpaczliwe i żałosne wołania i krzyki będą na
próżno. Wówczas będziecie całkowicie zgubieni
i odrzuceni przez Boga, bez żadnego względu na wasze dobro i
szczęście. Bóg nie użyje was do żadnego innego celu jak
tylko do tego, abyście przez wieki cierpieli ból. Będziecie
istnieć tylko do tego celu, gdyż będziecie naczyniami gniewu,
przygotowanymi do wiecznej zguby i nie będzie żadnego innego
użytku z takich naczyń, jak tylko ten, by były napełnione gniewem
do końca. Bóg będzie daleki od zmiłowania się nad
tobą, kiedy będziesz do Niego wołał, jak pokazane jest to w
stwierdzeniu, że będzie tylko "śmiać się i
szydzić" Prz. 1,25-26.
Jakże straszne są słowa w
księdze Izajasza 63,3, które są
słowami potężnego Boga: "Ja rozdepczę ich w swym
gniewie i podepczę ich w mej zapalczywości, ich krew zbryzga moje
szaty i splamię całe swe odzienie". Nie można chyba
wyobrazić sobie słów, które niosą sobą większą
manifestację tych trzech rzeczy, mianowicie pogardy,
nieskończoności i zapalczywości gniewu. Jeśli
będziecie wołać do Boga, by się nad wami zlitował,
będzie On tak daleki od zlitowania się nad wami w waszym
pożałowania godnym stanie, bądź okazania wam najmniejszego
względu czy łaski, że zamiast tego jedynie podepcze was. I
pomimo iż będzie Wiedział, że nie możecie
znieść ciężaru wszechmocy stąpającej po was, to
jednak nie będzie Miał na to względu, lecz Zmiażdży
was pod Swymi stopami bez litości; wyciśnie z was krew i
sprawi że ona wycieknie i zbryzga Jego szaty
plamiąc całe Jego odzienie. Nie tylko, że będzie na was
kierował zapał Swego gniewu, ale także będzie was miał
w najwyższej pogardzie. Nie będzie dla was żadnego odpowiedniego
miejsca, jak tylko pod Jego stopami, aby być rozdeptanymi jak uliczne
błoto.
3. Nędza, na jaką jesteście
narażeni jest taka, że Bóg będzie
was nią trapił po to, aby pokazać jaki
jest gniew Jahwe. Bóg w Swym sercu ma zamiar pokazać aniołom i
ludziom zarówno to, jak wspaniała jest jego miłość, jak i
to jak straszliwy jest Jego gniew. Czasami ziemscy królowie chcą
pokazać jak straszny jest ich gniew poprzez najcięższe kary,
jakimi karzą tych, którzy ich rozgniewali. Nebukadnesar,
ów potężny i dumny władca imperium chaldejskiego, chciał
pokazać swój gniew, kiedy rozwścieczyli go Szadrach,
Meszach i Abed-Nego; i
stosownie do tego wydał rozkazy, aby rozpalić piece siedem razy
bardziej, niż je przedtem rozpalano; niewątpliwie jego
zapalczywość podniosła się do najwyższego poziomu, na
jaki sztuka ludzka mogła ją wznieść. Ale wielki Bóg chce
również okazać Swój gniew i wywyższyć Swój straszliwy majestat
i potężną moc poprzez najcięższe cierpienia Swych
wrogów. "A cóż, jeśli Bóg, chcąc okazać gniew i
dać poznać swoją moc, znosił z wielką
cierpliwością naczynia gniewu przeznaczone na zagładę"
(Rzym. 9,22). Rozumiejąc, że taki jest Jego zamysł, oraz to, co
Ustanowił, aby okazać jak straszliwy jest niepohamowany gniew,
zawziętość i zapalczywość Jahweh,
wiedz, że On wykona to skutecznie. Zostanie wykonane i pokazane coś,
czego widok będzie rzeczą straszną. Kiedy potężny i
rozgniewany Bóg powstanie i wykona Swą straszliwą pomstę na
biednym grzeszniku, i kiedy ów nędznik będzie cierpiał
nieskończony ciężar i moc Jego oburzenia, wtedy Bóg wezwie
cały wszechświat, by ujrzał straszliwy majestat i potężną
moc, jaką w tym okaże.
I ludy będą spalone na wapno,
ścięte jak ściernie, które spłoną w ogniu.
Słuchajcie, wy dalecy, czego dokonałem, i poznajcie, wy bliscy,
moją moc! Grzesznicy w Syjonie zlękli się, drżenie
ogarnęło obłudników. Kto z nas może przebywać przy
ogniu, który pożera? Kto z nas może się ostać
przy wiecznych płomieniach?
Izaj. 33,12-14
Tak będzie z wami, którzy nie
jesteście nawróceni, jeśli będziecie w tym trwać,
nieskończona moc, i majestat a także okropność
Wszechmocnego Boga będzie wywyższona na was, w niewypowiedzianej sile
waszych mąk. Będziecie dręczeni w obecności
świętych aniołów i w obecności Baranka; a kiedy
będziecie w tym stanie cierpienia, uwielbieni mieszkańcy niebios
przyjdą i będą patrzeć na straszliwy widok, aby
ujrzeć jaki jest gniew i zawziętość
Wszechmogącego. A kiedy to ujrzą, upadną i oddadzą
cześć tej wielkiej mocy i majestatowi.
I będzie tak, że w każdy nów i
w każdy sabat przychodzić będzie każdy człowiek, aby
Mi oddać pokłon – mówi Pan. A gdy wyjdą, będą
oglądać trupy ludzi, którzy odstąpili ode mnie; bo robak ich nie
zginie, a ogień ich nie zgaśnie i będą
obrzydliwością dla wszelkiego ciała.
Izaj. 66,23-24
4. Jest to gniew wieczny. Rzeczą straszliwą byłoby doświadczenie
na sobie tej zawziętości i gniewu Wszechmogącego Boga
choćby przez chwilę, lecz będziecie musieli znosić go przez
całą wieczność. Nie będzie końca tej, w
najwyższym stopniu, straszliwej nędzy. Kiedy spojrzysz w
przyszłość, ujrzysz przed sobą nieskończenie
długie, nieograniczone trwanie, pochłonie to twoje myśli, i
napełni zdumieniem twą duszę. Będziesz
rozpaczał, gdyż absolutnie nigdy nie będzie żadnego
wybawienia, żadnego końca, żadnej ulgi, żadnego wypoczynku.
Będziesz wiedział z całą pewnością, że
musisz znosić to przez długie wieki, miliony milionów wieków,
zmagając się i walcząc z tą wszechmocną,
nie znającą litości wieczną pomstą.
A gdy już wiele wieków spędzisz w ten sposób, będziesz
wiedział, że jest to tylko punkt w porównaniu z tym, co jeszcze
pozostało. Tak więc twoja kara będzie
rzeczywiście nieskończona. Och, któż może wysłowić w jakim stanie jest dusza,
znajdująca się w takich okolicznościach! Wszystko
co możemy powiedzieć, daje o tym jedynie blade pojęcie –
jest to rzecz niewypowiedziana i nie do pomyślenia, gdyż "któż zna moc
gniewu Bożego?".
Jakże okropny jest stan tych, którzy
codziennie, w każdej godzinie stoją przed niebezpieczeństwem
tego wielkiego gniewu i nieskończonej nędzy! Lecz jest to straszny
przypadek każdej duszy w tym zgromadzeniu, która nie jest zrodzona na
nowo, bez względu na to, jak bardzo jesteście moralni i
ściśle przestrzegacie zasad, trzeźwi czy religijni. Obyście
zechcieli to rozważyć – wy starzy i młodzi! Jest powód, by
sądzić, że wielu w tym zgromadzeniu, którzy teraz
słuchają tego kazania, będzie doświadczać tej
nędzy przez całą wieczność. Nie wiemy, którzy to
są, ani w jakich miejscach teraz siedzą, ani co teraz
myślą. Być może siedzą teraz spokojnie, i
słuchają tych wszystkich rzeczy bez zbytniego niepokoju, i
schlebiają sobie, że ich to nie dotyczy, obiecując sobie,
iż na pewno tego unikną. Gdybyśmy wiedzieli, że jest jedna
osoba – tylko jedna osoba w całym zgromadzeniu, która zostanie poddana tej
nędzy; Jakaż straszna byłaby sama myśl o tym! Gdybyśmy
wiedzieli kto to jest, jakże okropny byłby
widok takiej osoby! Cała reszta zgromadzenia mogłaby
podnieść pełen żalu, gorzki płacz nad taką
osobą! Ale biada! Zamiast jednej osoby, ilu będzie prawdopodobnie
wspominać to kazanie w piekle?! Byłoby cudem, gdyby niektórzy z
obecnych tu nie znaleźli się w piekle w niedługim czasie, nawet
przed końcem tego roku. Nie byłoby cudem, gdyby pewne osoby,
siedzące teraz na krzesłach w tym domu zgromadzeń, w zdrowiu,
spokojnie i bezpiecznie, znalazły się tam zanim nastanie świt.
Ci z was, którzy do końca będą trwać w nieodrodzonym
stanie, którzy zachowani będą najdłużej przed piekłem,
znajdą się tam niebawem! Wasza zguba nie drzemie; nadejdzie szybko,
oraz – z wszelkim prawdopodobieństwem – nagle na wielu z was. Macie powód,
aby się dziwić, że jeszcze nie jesteście w piekle. Taki
jest niewątpliwie stan niektórych z tych, których widujecie i których
znacie, którzy nigdy nie zasługiwali na piekło bardziej niż wy,
i o których aż do niedawna wydawało się, że powinni
żyć tak samo jak i wy teraz. Ich przypadek jest poza wszelką
nadzieją. Oni płaczą w niezmiernej nędzy i doskonałej
rozpaczy. Lecz wy, oto jesteście w krainie żyjących i w domu
zgromadzeń, i macie szansę osiągnąć zbawienie. Czego
by nie dały te biedne potępione dusze za jednodniową
szansę, jaką wy teraz macie!
Teraz stoisz przed niezwykłą szansą! Oto dzień, w którym
Chrystus szeroko otworzył drzwi miłosierdzia, i stoi
wołając i wzywając donośnym głosem biednych
grzeszników! Oto dzień, w którym wielu przychodzi do Niego, i gwałtem
zdobywa Królestwo Boże. Codziennie wielu przychodzi ze wschodu, zachodu,
północy i południa; wielu którzy ostatnio
byli jeszcze w tym samym nędznym stanie w którym wy jesteście, a
teraz są szczęśliwi, mają serca napełnione
miłością do Tego, który ich umiłował i obmył z
grzechów Swoją krwią, i radują się nadzieją
chwały Bożej. Jak okropną rzeczą jest być pozostawionym
w takim dniu! Widzieć tak wielu innych
ucztujących, samemu zaś cierpieć męki i ginąć!
Widzieć tak wielu radujących się i śpiewających z
powodu radości w sercu, samemu mając powód do rozpaczy z żalu w
sercu, oraz jęków z powodu utrapienia ducha! Jak możecie
odpoczywać choćby przez chwilę będąc w takim stanie?
Czy wasze dusze nie są tak cenne jak dusze tych ludzi w Suffield, którzy codziennie przychodzą do Chrystusa?
Czyż nie ma tutaj wielu takich, którzy
przez długi czas żyli w świecie, i aż do dzisiejszego dnia
nie są narodzeni na nowo? Którzy są obcy społeczności
Izraela, i nic innego nie uczynili przez całe swe życie, jak tylko
zaskarbiali sobie gniew na dzień gniewu? Och, ludzie! Wasz przypadek jest,
w szczególny sposób, niezmiernie niebezpieczny. Wasza wina i
zatwardziałość serca są niezmiernie wielkie. Czy teraz
widzicie jak wiele osób w waszym wieku odeszło w tym cudownym okresie
wspaniałego udzielania Bożego miłosierdzia? Musicie zbadać
siebie samych i całkowicie obudzić się ze snu. Nie możecie
znieść srogości i gniewu nieskończonego Boga. Także
wy, młodzieńcy i młode niewiasty! Czy zlekceważycie ten
cenny czas, którym teraz się cieszycie, kiedy tak wiele innych osób w
waszym wieku odrzuca wszystkie młodzieńcze próżności
zdążając tłumnie do Chrystusa? Macie właśnie
teraz niezwykłą szansę! Ale jeśli ją
zlekceważycie, wkrótce będzie z wami tak, jak z tymi osobami, które
spędziły wszystkie cenne dni swej młodości w grzechu, a gdy
przychodzi moment ich przejścia do tamtego świata są
zaślepione i zatwardziałe. Także wy, dzieci, które nie
jesteście nawrócone, czyż nie wiecie, że idziecie do
piekła, aby znosić straszny gniew tego Boga, który teraz gniewa
się na was każdego dnia i każdej nocy? Czy chcecie zadowolić
się byciem dziećmi diabła, kiedy tak wiele innych dzieci w kraju
stało się świętymi i szczęśliwymi dziećmi
Króla królów?
Niech więc każdy, kto jest jeszcze bez Chrystusa, i który wisi
nad czeluścią piekła, czy to starsi mężczyźni i
kobiety, czy w średnim wieku, czy młodzi bądź dzieci,
posłuchajcie teraz głośnych wezwań Bożego Słowa i
opatrzności. Ten przyjemny rok od Pana, dzień tak wielkiej łaski
dla niektórych, będzie niewątpliwie dniem tak samo wielkiej pomsty
dla innych. Serca ludzkie zatwardzają się,
a ich winy zwiększają się szybko w takim dniu jak ten,
jeśli zaniedbują swe dusze. Nigdy nie było tak wielkiego
niebezpieczeństwa wydania takich osób na zatwardziałość
serca i zaślepienie umysłu. Wydaje się, że Bóg
pośpiesznie zgromadza Swych wybranych we wszystkich częściach
kraju, i prawdopodobnie zbawiona będzie większa część
osób dorosłych niż kiedykolwiek indziej. Zostaną oni
przyprowadzeni w niedługim czasie, i będzie tak, jak było z
wielkim wylaniem Ducha na Żydów w czasach apostolskich. Osiągną
to wybrani, zaś reszta zostanie zaślepiona. Jeśli tak
będzie z tobą, będziesz wiecznie przeklinał ten dzień,
i będziesz przeklinał dzień, w którym się
urodziłeś, by widzieć czas takiego wylania Bożego Ducha, i
będziesz żałował, że nie umarłeś i nie
poszedłeś do piekła zanim to zobaczyłeś. Teraz mamy
niewątpliwie taki czas, jak za dni Jana Chrzciciela – siekiera jest
przyłożona w niezwykły sposób do korzeni tych drzew, aby
każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, zostało
ścięte i wrzucone do ognia.
Dlatego też, niech każdy, kto jest
Chrystusowy, obudzi się teraz i ucieka przed gniewem, który ma
nadejść. Gniew Boga Wszechmogącego niewątpliwie
ciąży nad sporą częścią tego zgromadzenia. Niech
każdy ucieka z Sodomy: "Pośpieszcie się i uciekajcie,
gdyż chodzi o wasze życie, nie patrzcie za siebie, uciekajcie w góry,
aby was nie pochłonął ogień".
Przekład: J. Sałacki Please do write if you have any questions or comments! Home English Polish Spanish Contact
|